Korona Majora

The Abbott World Marathon Majors to seria sześciu największych i zarazem najsłynniejszych maratonów na świecie – Tokyo Marathon, Boston Marathon, Virgin Money London Marathon, BMW Berlin Marathon, Bank of America Chicago Marathon and TCS New York City Marathon. Wyjątkowo ambitna biegowa korona, biorąc pod uwagę, że potrzeba sporo szczęścia w losowaniach pakietów startowych, ogromu samozaparcia jeśli chodzi o kondycję, która powinna być constans na poziomie ewentualnego startu na królewskim dystansie, sporej elastyczności jeśli chodzi o nasze, nie tylko przecież biegowe plany. I pokładów cierpliwości, wytrwałości… Przekonanie, że pewnego dnia odbierzemy ten wyjątkowy “medal-sześciopak” już mamy, a to już coś!

41. BMW Berlin Marathon

28/09/2014

Maraton w Berlinie nie był przez nas jakoś specjalnie planowany. Można powiedzieć, że odbył się gdzieś w drodze na Antarktydę. Podczas przygotowywania się do udziału w jednym z najbardziej niezwykłych maratonów na świecie pomyślałam, że powinnam wcześniej zmierzyć się z królewskim dystansem przed startem w tak ekstremalnych i trudnych warunkach. Nie chodziło mi przecież o samo dotarcie na Antarktydę i podziwianie polarnej aury. Chciałam przebiec maraton w najbardziej niezwykłych okolicznościach przyrody jakie mogłabym sobie wyobrazić. O tym, że Berlin będzie doskonałym miejscem żeby się sprawdzić przed Antarktydą wiedziałam już na mecie swojego pierwszego półmaratonu – kwietniowego 33. Berlinen Halbmarathon. Pomimo tego, że nigdy później nie czułam się tak fatalnie na mecie jak tamtego dnia wiedziałam, że ta trasa, to miasto, ci ludzie na ulicach sprawią, że wrócę tu jeszcze nie raz. No i wróciłam, a raczej wróciliśmy bo Wojtkowi też spodobał się Berlin (wrócił z resztą ponownie na kolejny półmaraton). Wyjazd zaplanowaliśmy jako niskobudżetowy, weekendowy. W stolicy Niemiec już byliśmy i nie mieliśmy specjalnie potrzeby zwiedzania czy aklimatyzowania się. Pamiętam, że byłam zachwycona i spore wrażenie zrobiło na mnie berlińskie Expo – spędziliśmy tam chyba kilka godzin, robiąc sporo kilometrów między sportowymi straganami. Nigdy potem, na żadnym przedmaratońskim Expo nie podobało mi się tak, jak wtedy w Berlinie. Może to magia tego pierwszego razu, a może po prostu faktycznie te targi są organizowane na pełnym wypasie.

Bieg pamiętam trochę jak jedną troskę „kiedy w końcu będzie pod górkę” bo miałam wrażenie, że cały czas biegliśmy lekko w dół lub po równym. Wiedziałam, że Berlin to płaska trasa ale spodziewałam się czegoś gorszego niż wynikało to z wcześniej przeprowadzonych „wywiadów”. Biegło mi się wyśmienicie, zrobiłam oczywiście życiówkę, na mecie miałam sporo energii. Był to ten jeden z nielicznych, choć nie jedyny maraton, na mecie którego byłam w lepszej formie niż Wojtek. Po kubku piwa bezalkoholowego wypitego w cieniu parlamentu niemieckiego dotarliśmy sprawnie na główny dworzec gdzie wcześniej zostawiliśmy w skrytce rzeczy (na miejsce startu można było wnosić jedynie małe przeźroczyste worki, które dostaliśmy wcześniej od organizatora). Potem na lotnisko i do domu. Nie miałam wtedy zielonego pojęcia, że ten maraton w Berlinie okaże się pierwszym w Koronie Majora. Abbott World Marathon Majors? Żednemu z nas nie przeszło przez myśl, że będzie nam dane biegać w największych maratonach świata. Chciałabym jeszcze kiedyś móc pobiec w Berlinie.

jm

VIRGIN MONEY LONDON MARATHON

23/04/2017

40. Bank of America Chicago Marathon

8/10/2017

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn