There are no translations available.

Everest. Góra Gór czy Przesunąć horyzont?

 Czytając książkę Moniki Witkowskiej pt. "Everest. Góra Gór" (2013 wyd. Bezdroża) już od pierwszych stron, ba, od momentu kiedy wzięłam tę książkę do ręki, miałam wrażenie, że już się z tą publikacją kiedyś zetknęłam... Takie literackie déjà vu (choć w przypadku książki bardziej na miejscu byłoby określenie déjà lu ;)). Chodzi oczywiście o podobieństwo do książki Martyny Wojciechowskiej pt. "Przesunąć horyzont" (2006 Wydawnictwo Otwarte).

Obie książki mają podobny rozmiar i zbliżoną szatę graficzną - w każdej znaleźć można m.in. wiele ciekawych zdjęć z wyprawy. Parametry - książka Moniki W. - 320 stron, 564g, książka Martyny W. - 264 stron, 613g, czyli obie stosunkowo ciężkie, kłopotliwe w podróży, w której, z różnych powodów, chcemy ograniczyć wagę bagażu. Okładki różne, kolorowe ale już po otwarciu każdej - niemalże identyczny schemat drogi na szczyt Everestu (u mnie wzbudził od razu skojarzenie z planszą do gry pt. "Mount Everest"). Z uwagi na to, że obie publikacje stanowią refleksje, zapiski z wyprawy trwającej "dziesiąt" dni, na marginesach każdej z książek można znaleźć wskazanie na datę, miejsce, wysokość, dzień wyprawy (choć oczywiście nie zawsze wszystkie informacje pojawiają się w komplecie).

Zdaję sobie doskonale sprawę, że żeby pisać o tak wyjątkowej górze jaką jest Everest, by w jakikolwiek sposób zaintrygować czytelnika, potrzeba niezwykłego pióra lub przynajmniej nietuzinkowego na książkę pomysłu. Pomysł na obie książki był dość typowy - byłam na górze, napiszę jak było, co czułam, dodam dane, które być może okażą się w jakiś sposób pomocne innym, zdjęcia, może rady.

Muszę przyznać, że obie książki czyta się stosunkowo "sprawnie", choć z powodu znacznego według mnie podobieństwa tę, czytaną jako pierwszą oczywiście "sprawniej".

Śmiało można powiedzieć, że jeśli ktoś ma ochotę poczytać o Evereście, przy okazji pooglądać całkiem fajne, malownicze zdjęcia z wyprawy na tę górę, dowiedzieć się kilku ciekawostek, często danych o tym najwyższym miejscu na Ziemi, no i oczywiście poczuć, jak to jest na takiej wyprawie, w zupełności wystarczy, że nabędzie jedną z tych książek. Którą? Wybór pozostawiam zainteresowanym.

Dlaczego, pomimo, że od razu rzuciło mi się w oczy znaczne podobieństwo obu książek, nabyłam tę drugą? Po prostu uważam, że każde zdobycie Everestu, któremu dodatkowo poświęcono trud i czas by je opisać, opowiedzieć o tym drugiej osobie, zasługuje na uwagę. Choćby czytelniczą.

Mając na myśli to, o czym powiedział Leszek Cichy w "Rozmowach o Evereście", a odnosząc to do obu Pań - jestem przekonana, że żadna z nich nie szła na Everest tylko po sławę, to był po prostu jeden z etapów ich pasji, które się na Evereście ani nie zaczynają, ani nie kończą...

a.